Przeszłam przez bramę... "Tak...- pomyślałam - Muszę tu zostać!" Wypełniło mnie takie dziwne uczucie. Czułam. Czułam całą sobą, że to jest miejsce, które będzie moim domem.
"Rozejrzę się - postanowiłam - Jeśli jest u jakaś wataha, to spróbuję do niej dołączyć, jeśli nie, to złożę nową, a jeśli jest, ale mnie nie przyjmą, to będę się modlić, żeby mnie nie wygonili.
W ekstazie szłam przez las przyglądając się wszystkiemu. Przez to nie zauważyłam wielkiego basiora stojącego tuż przede mną. Otrząsnęłam się i spojrzałam na niego. Brązowo-czarny, wielki, groźny... Groźny? Nie! On był przerażający! Budził jednak nie tylko strach, ale i szacunek.
patrzył się na mnie z politowaniem oraz irytacją.
- Czego szukasz na terenie mojej watahy? - spytał.
- jaaejaco? - wybełkotałam - A! Ja ttu... To takie niezwykłe miejsce... i i... ja chcę doł... To znaczy ja chciałabym się spytać, czy nie mogłabym się dołączyć do watahy? - powiedziałam i popatrzyłam mu w oczy wyczekująco, choć wiedziałam, że i tak mnie nie przyjmie, a w najlepszym razie wypędzi.
On spojrzał na mnie przeciągle, nieprzeniknionym wzrokiem.