-Jesteś pewien, że dasz radę?- zapytała niepewnie wadera.
- Alice oczywiście, że tak- odpowiedziałem szykując się do skoku.
- A jak spadniesz?
- To o jednego głupca mniej. - cofnąłem się trochę i pobiegłem.
Zbliżając się do przepaści czułem się coraz pewniej. Skoczyłem, lot nie trfał zbyt długo, ale wylądowałem po drugiej stronie.
- Teraz ty! - krzyknąłem do szarej wadery.
- No nie wiem... może przejdę na około?
- Wtedy nie zdąrzymy!
Wadera westchnęła. Zaczęła biec i skoczyła. Jednak skok był za krótki. Wylądowała na dolnej półce skalnej.
- Nie ruszaj się skoczę po pomoc!-krzyknąłem.
Cofnąłem się trochę i zacząłem biec. Jednak zanim jeszcze zdąrzyłem coś zrobić usłyszałem dźwięk spadających skał i krzyk.
* * *
Obudziłem się w swojej jaskini. Znów teb cholerny sen. Tylko co on oznacza? Przydałby się jakiś sennik czy coś. Wyszedłem z jaskini. Trzeba było zapolować na śniadanie. Byłem jeszcze trochę nieprzytomny i wpadłem na jakiegoś wilka.
- Wybacz - powiedziałem.
<Wilku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz