Uciekałam przed jednym wilkiem który nękał mnie wiele dni. Biegałam tak długo że nie wiedziałam że weszłam na czyjeś tereny. Niedaleko zauważyłam niewielką małą krecią norkę. Wbiłam się i wcisnęłam. Oddychałam spokojnie by nikt mnie nie usłyszał. Parę godzin tam siedziałam... aż ktoś mnie usłyszał i wyciągnął. Z strachu schowałam pysk za łapami i skuliłam się delikatnie drżąc.
-Nie rób mi nic... proszę - mówiłem z cichym piskiem w głosie. Spojrzałam jednym okiem na wilka. Był to basior którego nigdy nie spotkałam.
Mouser?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz