Dziękuję - uśmiechnęłam się delikatnie. Zjadłam trochę, basior usiadł.
-skąd pochodzisz? -spytał
-z takiej marnej watahy... - odpowiedziałam oblizując pyszczek. Nastała lekka cisza. Ja jak zwykle bałam się odezwać... Bo znając życie powiem coś nie tak i znowu zostanę sama.
-jeszcze raz dziękuje za pomoc... - mówiłam przerywając cisze.
- nie ma sprawy - odpowiedział. Szorowałam łapą po ziemi i ciągle miałam opuszczoną głowę.
-pokażesz mi prosze tereny? - spytałam - no chyba że nie chcesz lub nie masz czasu to zrozumiem... - dodałam nieśmiało po chwili.
Mouser?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz